Nie
wiem, jak mam nazywać to, co się tutaj pojawi. Mógłbym się rozckliwiać nad
tytułami, datami, podkreślaniem co ważniejszych fragmentów, ale po co? Piszę to
dla siebie i prawdopodobnie tylko dla siebie, zważywszy na sam fakt, że nikogo
nie zainteresują bazgroły bezradnego głupca, który przez swoją słabą wolę
zniszczył życie dziesiątkom.
Mimo to, wypadałoby się przedstawić.
Może kiedyś postradam zmysły i jedynym, co przypomni mi, kim jestem, będzie ten
obszarpany przez lata noszenia dziennik. Noszony, ale niewypełniony, aż do
teraz.
Niestety, jestem Pierwszym.
Dziwne imię, prawda? Oczywiście,
teraz posiadam inne, bardziej „ludzkie”, pasujące do otoczenia, w którym się
znajduję, jednak to nadane mi, gdy po raz pierwszy ujrzałem świat będzie we
mnie trwać do końca życia, jak pasożyt powoli trawiący mnie od wewnątrz.
Dla Niego zawsze będę tylko
Pierwszym.
Lata posiadania mocy wypaczyły mój
niegdyś czysty umysł, robiąc ze mnie lalkę w rękach kogoś, a raczej czegoś, co
wychynęło z Nicości w pierwszych chwilach nowego wszechświata. Nie, nie chodzi
tu o dobrze znanego wszystkim Arceusa, o białego, skrzącego się na nieboskłonie
„boga”, łatwo zaklasyfikowanego jako stwórcę świata i wszystkiego, co się rusza.
Nie chodzi tu nawet o samą Nicość, która koniec końców nie jest nawet istotą
żywą, tylko czymś, co całą wieczność temu wypluwało z siebie tony materii, by
uformować twór podobny do tego, co widzimy teraz. Zdziwieni, że to wszystko
jest jej sprawką? Bo ja nie.
NIGDY NIE UWIERZĘ, ŻE ARCEUS MÓGŁBY
STWORZYĆ COKOLWIEK.
A w szczególności nie po tym, co
uczynił.
Lecz wróćmy od źródła, tak zazwyczaj
zaczyna się opowieści, czyż nie?
Wy wierzycie w wielkie jajo,
dryfujące w Pustce niczym ciężki, pulsujący potęgą okręt, z którego ot tak
wyłonił się dobroduszny smok. Pierwszym pomysłem tej poczciwej gadziny było
stworzenie innych poczciwych gadzin, swoich sług: Dialgi, Palkii oraz Giratiny.
Potem powstały planety, na nich oceany, Pokemony…
…Ktoś wcisnął wam naprawdę niezły
kit.
W mojej wersji nie ma poczciwych
gadzin. Nie ma bezinteresownego dawania życia, ani zaplanowanego, poukładanego świata,
gdzie każdy ma swoje miejsce. Mój padół pełen jest zdrajców.
Nie muszę chyba wspominać, że jestem
jednym z nich?
Dusza
jest silna, a ciało słabe.
Witam ;)
OdpowiedzUsuńZainteresował mnie ten wpis, jest ciekawe napisany. Tak nietypowo, pesymistycznie co naprawdę mi się podoba, bo sam hmm "nadużywam" tego pesymizmu. Nagłówek świetny! Ogólnie pozytywnie i na razie to tylko ode mnie, przy następnym poście postaram się złożyć dłuższy komentarz, do następnego ;)
Hej ;)
UsuńCieszę się bardzo, właśnie taki miał wyjść - kredo człowieka wypranego z uczuć. Choć muszę Cię ostrzec, że przy początkach główna historia nie będzie aż tak... Mroczna? Chyba mogę to tak określić. Chcę stopniowo przechodzić z klimatów dnia codziennego do czegoś o wiele poważniejszego, więc proszę się nie zniechęcać xD
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam! :D
W tym wpisie kryję się wiele tajemnic, które chciałabym odkryć ;) smutnych tajemninc,ale jestem gotowa temu sprostać ;)czekam na dalszą część historii, ponieważ zapowiada się bardzo ciekawie :)
OdpowiedzUsuńBędę odwiedzać częściej twego bloga :)
zapraszam do mnie
kantopodroz.blogspot.com
przepraszam za spam
Smutne tajemnice tak na Ciebie wpływają? ;P Cieszy mnie to bardzo i dzięki za informację. Niezwłocznie zajrzę c:
UsuńPozdrawiam!