Hejka! Znów po dłuższej przerwie, ale w końcu udało mi się uporać z tym nieszczęsnym rozdziałem - za trzecim poważniejszym podejściem wszystko wychodzi lepiej! :D
Zapraszam do czytania :)
***
Szczęśliwi ci, którzy nie mają sumienia.
Ile człowiek mógłby zrobić, gdyby nie ten cichy głos w jego głowie, rozbrzmiewający zawsze wtedy, gdy jego moralność zawodzi. Nie odczuwałby żadnych konsekwencji ani wyrzutów, byłby wolny i niepowstrzymany, zdolny do wszystkiego - pan swojego życia, ponad wszelakimi pierwotnymi prawami, powoli pracujący na swoje zatracenie w spokojnym rytmie dnia codziennego.
Wytarte sumienie byłoby czymś wspaniałym, czyż nie? Szkoda, że tylko nieliczni są w stanie doprowadzić je do takiego stanu.